Wygraj naturalną świecę z kryształami od Bless Agni! #wKobiecejGłowie

Dziewczyny! Przygotowałyśmy dla Was coś specjalnego!

Na naszym instagramie @w_kobiecej_glowie ogłosiłyśmy właśnie konkurs, w którym do wygrania są naturalne świece sojowe z kryształami od Bless Agni! My się w nich zakochałyśmy od pierwszego wejrzenia, zakochacie się i Wy! :)

Co zrobić, aby wygrać świecę?

1. Odwiedź nasz profil na instagramie - instagram.com/w_kobiecej_glowie

2. Pod konkursowym postem napisz jaki jest Twój sposób na relaks. Ale uwaga! Przedstaw to w najbardziej możliwy kreatywny sposób - sky is the limit!

3. I tyle! Czekaj na wyniki, które ogłosimy 14 lipca :)

Regulamin konkursu znajdziecie tu: https://docs.google.com/document/d/1QSig26_eYe3i5xxRXlHyss3FeBCFq-dGTlKeKyc59x8/edit?usp=sharing

Czas start!


Samoocena kobiet a media społecznościowe – czy Polki są podatne na opinie zewnętrzne? Najnowsze wnioski z badania kampanii #wKobiecejGłowie

Media społecznościowe mają ogromny wpływ na samoocenę i w rezultacie na zdrowie psychiczne Polek. Niemal 27% ankietowanych kobiet przyznało, że zdarzyło im się czuć niezadowolenie ze swojego wyglądu po obejrzeniu treści zamieszczonych w mediach społecznościowych. To wszystko może niekorzystanie wpływać na kondycję psychiczną Polek. Czy otrzymane wyniki powinny nas martwić?

Badanie na zlecenie Instytutu LB Medical pokazało że kobiety w dużym stopniu zwracają uwagę na panujące kanony piękna, normy społeczne dotyczące wyglądu, kondycji fizycznej czy również psychicznej, którym ciężko jest sprostać. Ponadto niemal 17% badanych kobiet stwierdziło, że mediach społecznościowych szukają akceptacji wśród innych ludzi, aby poprawić swoje samopoczucie, z kolei prawie 27% wykorzystuje social media do zaspokojenia potrzeby przynależności do grupy społecznej.

Korzystanie z mediów społecznościowych w dzisiejszych czasach jest nieuniknione. Chciałoby się nawet powiedzieć, że nie mając social mediów nie istniejesz. To jednak nasze źródło informacji, kanał komunikacji z innymi ludźmi, ale też bez wątpienia przestrzeń, w której budujemy swój własny wizerunek. Jednak jako osoba publiczna spotykam się wielokrotnie z nieprzychylnymi komentarzami, hejtem, który mimo wszystko uderza we mnie dość mocno. Cały czas uczę się nabierać w życiu dystansu, bo bez niego trudno byłoby odnaleźć się na czerwonych dywanach w świetle reflektorów. Musimy też pamiętać, że social media są światem wirtualnym, w którym można opublikować wszystko, co oznacza, że nie wszystko, co się w nich pojawia jest prawdziwe. Chociażby filtry do zdjęć, do których mamy dostęp zniekształcają nasz rzeczywisty nasz obraz. Musimy mieć świadomość, że nie wszystko co się pojawia w tej przestrzeni odzwierciedla to, co jest naprawdę, dlatego powinnyśmy czerpać inspiracje z rozsądkiem. Ale przede wszystkim musimy akceptować i kochać siebie taką jaką się jest po prostu. – Olga Bołądź, aktorka, założycielka Fundacji Gerlsy – partnera kampanii #wKobiecejGłowie.

Wyidealizowany świat social mediów

W ramach badania jakościowego „Zdrowie Psychiczne Polek” uczestniczki przez tydzień prowadziły dzienniczek uczuć i emocji, dzięki któremu miały szansę przeanalizować swoje samopoczucie. Podczas badania sprawdzono wpływ mediów społecznościowych na samoocenę kobiet. Z narracji młodych kobiet wynikło, że są one bardzo podatne na treści prezentowane w social mediach, co może wynikać z faktu, że ich samoakceptacja i poczucie własnej wartości często zależą od innych. Co więcej,  według badania, młode Polki miewają problem z odróżnieniem tego, co jest prawdziwe, a co nie,  mają poczucie zagubienia, zdezorientowania, co wpływa na ich samopoczucie oraz poczucie własnej wartości. Dlatego tak ważne jest, aby pokazywać, że przekazy w mediach społecznościowych często nie są prawdziwe.

Myślę, że głównym problemem jest to, że użytkowniczki mediów społecznościowych mieć problem z odróżnieniem rzeczywistości od wyidealizowanego, często nieprawdziwego świata, który widzą na ekranie swojego telefonu. Musimy pamiętać, że treści, z którymi mamy styczność na Instagramie czy Facebooku są bardzo często jedynie zalążkiem rzeczywistości. To, co mówię ma swoje potwierdzenie w badaniu, które przeprowadził Instytut LB Medical – niemal 36% ankietowanych kobiet stwierdziło, że w mediach społecznościowych przedstawiona jest tylko idealna strona życia. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ każda z nas chce jak najlepiej wypaść w oczach innych, pokazać, że wiedzie szczęśliwe życie, ma dużo znajomych, podróżuje, rozwija się zawodowo i prywatnie, dlatego tak łatwo wpaść w pułapkę iluzji przeglądając media społecznościowe. Kiedy wierzymy we wszystko, co widzimy, zaczynamy się porównywać do innych, pojawiają się w naszej głowie myśli, że inni mają lepiej od nas, a to może powodować uczucie smutku czy przygnębienia. Dlatego cieszę się, że wystartowała kampania #wKobiecejGłowie, ponieważ podchodzi ona do tematu zdrowia psychicznego Polek kompleksowo, a przede wszystkim jest odpowiedzią potrzeby kobiet. Pod koniec kwietnia br., w ramach kampanii #wKobiecejGłowie będziemy organizować warsztaty dla Pań dotyczące samooceny i poczucia własnej wartości. Patrząc na wyniki badań na pewno porozmawiamy o wpływie mediów społecznościowych na samoocenę, ponieważ ewidentnie widać, że należy zaopiekować się tym tematem. – Jagna Ambroziak, psycholog, Warszawski Ośrodek Psychoterapii i Psychiatrii.

Kiedy warto wylogować się z mediów społecznościowych?

Jeśli czujemy, że media społecznościowe znacząco obniżają jakość naszego życia powinniśmy porozmawiać o tym z odpowiednim specjalistą – psychologiem, psychoterapeutą bądź lekarzem psychiatrą – który pomoże nam „uwolnić się” od social mediów. Być może nasz problem jest większy niż nam się wydaje i zmierza w kierunku uzależnienia. Dobrym sposobem będzie także odinstalowanie aplikacji, na które poświęcamy najwięcej czasu – nawet miesięczny detoks może być zbawienny dla naszego zdrowia psychicznego. Chwilowe odcięcie się od „socialów” może nam również pomóc uświadomić sobie, że życie offline potrafi być o wiele bardziej atrakcyjne od życia online.  Kluczowe jest budowanie swojej samooceny i poczucia własnej wartości nie na podstawie treści, które widzimy w social mediach, a przez pryzmat naszych sukcesów i porażek, z których wyszłyśmy obronną ręką. To właśnie wtedy korzystamy z naszych mocnych stron i zasobów, a liczba obserwatorów na Instagramie Czy lajków nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia.

Z badania „Zdrowie Psychiczne Polek”, które wsparliśmy, jasno wynika, że temat samooceny i poczucia własnej wartości Polek wymaga zaopiekowania. Co prawda badanie pokazało, że kobiety na ogół dobrze oceniają siebie, jednak problem może pojawiać się w momencie, w którym do „gry” wchodzą social media. Świat mediów społecznościowych potrafi być bardzo przekoloryzowany i ciężko jest odróżnić prawdę od fikcji, co może prowadzić do zachwiania naszej samooceny, a tym samym pogorszenia zdrowia psychicznego. W takiej sytuacji warto rozmawiać i słuchać specjalistów. Dlatego, w odpowiedzi na potrzeby Polek, w ramach kampanii wKobiecejGłowie, której jesteśmy partnerem, zostaną zorganizowane darmowe warsztaty online dla kobiet na temat samooceny i poczucia własnej wartości. Jestem pewna, że będzie to niezwykle inspirujące spotkanie, na które zapraszam już 30 kwietnia. Cieszę się, że jako Gedeon Richter możemy dokładać swoją cegiełkę do szerzenia świadomości na temat zdrowia psychicznego kobiet. - Aneta Grzegorzewska, Dyrektor Pionu Korporacyjnego i Relacji Zewnętrznych, Gedeon Richter Polska

Inicjator oraz partnerzy kampanii #wKobiecejGłowie podejmują szereg działań mających na celu skupienie uwagi na zdrowiu psychicznym kobiet oraz  ich realne wsparcie. To właśnie dlatego, pod koniec kwietnia, zostanie zorganizowany pierwszy, darmowy warsztat dla kobiet poświęcony samoocenie i poczuciu własnej wartości.  Podczas spotkania nie zabraknie praktycznych porad związanych z kształtowaniem stabilnego poczucia własnej wartości. Więcej szczegółów oraz informacje o zapisach należy szukać na Facebooku #wKobiecejGłowie.

Badanie „Profilaktyka zdrowotna w czasach COVID-19 i wpływ mediów społecznościowych na samoocenę kobiet” przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 2-3 marca 2021 przez agencję SW Research, n=805, metoda badawcza CAWI

Badanie stanu zdrowia psychicznego Polek przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 3-9 grudnia 2020 przez agencję SW Research metodą wywiadów indywidualnych (IDI online) za pośrednictwem aplikacji ZOOM z wykorzystaniem kamer internetowych.

Mamo, nie przepraszaj za swoje emocje!

Według badania zrealizowanego na zlecenie Instytutu LB Medical, w ramach kampanii #wKobiecejGłowie,  62% matek uważa, że dziecko powinno być świadome tego, jakie emocje przeżywają rodzice. Z drugiej strony, 43% respondentek stara się ukryć przed swoją pociechą chwile słabości, a prawie 34% kobiet nie pozwala sobie na łzy przy swoich dzieciach. Tymczasem, tłumienie swoich emocji może mieć negatywny wpływ nie tylko na zdrowie psychiczne rodziców, ale również ich dzieci. Dlaczego warto wyrażać emocje, a przede wszystkim uczyć tego swoje pociechy?  Odpowiadamy!

Nauka wyrażania emocji – dlaczego to tak ważne?

Emocje są codziennością każdego człowieka, które rodzą się w nas w odpowiedzi na konkretne sytuacje. Wielu psychologów podkreśla, że nie ma emocji dobrych czy złych – są jedynie nieodpowiednie sposoby ich wyrażania bądź – co gorsza – sytuacje, kiedy zamiatamy je pod dywan, nie uzewnętrzniając tego, co odczuwamy. Psycholog Paul Ekman, identyfikuje 6 emocji podstawowych, które według niego są uniwersalne i spotykane we wszystkich kulturach – należą do nich radość, smutek, strach, wstręt, złość oraz zaskoczenie. Emocje podstawowe zostały wyodrębnione na podstawie długoletnich badań wśród mieszkańców Państw znajdujących się  na wielu szerokościach geograficznych. Psycholog dowiódł, że nie jest ważne to, gdzie mieszkamy – w Polsce, w Stanach Zjednoczonych czy może w Boliwii – na określone bodźce reagujemy tak samo, wytwarzając identyczne sygnały niewerbalne, takie jak na przykład mimika twarzy.

Dzięki emocjom jesteśmy w stanie lepiej poznać siebie, własne potrzeby oraz zidentyfikować to, co jest dla nas ważne. Emocje są również niezbędnym narzędziem w relacjach międzyludzkich – ułatwiają nam interakcję społeczną oraz pomagają tworzyć satysfakcjonujące kontakty z innymi ludźmi.

Emocje pełnią również bardzo ważną rolę w życiu dzieci. Nie jest tajemnicą, że dzieci uczą się zachowań poprzez obserwację, czyli tzw. modelowanie. Każda kobieta, która pełni rolę matki z pewnością wie, że warto dawać swojemu dziecku dobry przykład do naśladowania, ponieważ najmłodsi chłoną zachowania dorosłych jak gąbka. Jednym z takich dobrych przykładów jest uczenie swojego dziecka wyrażania emocji - jeżeli matka daje sobie przyzwolenie na wyrażanie emocji, pokazuje swojemu dziecku, że jest to coś naturalnego, co warto praktykować.

Chciałabym, aby wszystkie kobiety przekonały się do tego jak ważne jest wyrażanie emocji – tłumienie ich naprawdę się nie opłaca. Dlaczego? Bo jest to niedobre zarówno dla naszego zdrowia psychicznego, jak i fizycznego! Kiedy czujemy złość i nie możemy jej wyrazić, wzrasta ciśnienie krwi, przyspiesza oddech, czujemy ucisk w żołądku. Dlatego dbajmy o siebie, nauczmy się nazywać emocje i je świadomie wyrażać, bo nie ma nic bardziej ludzkiego! Mówi Aneta Grzegorzewska, dyrektor Pionu Korporacyjnego i Relacji Zewnętrznych, Gedeon Richter Polska.

W jaki sposób wyrażać emocje w sposób niekrzywdzący dla siebie oraz innych?

Przede wszystkim postawmy na empatię oraz komunikację pozbawioną agresji. W taki sposób jest skonstruowany model „Porozumienia bez przemocy”. Model ten zakłada uczciwe, w pełni wyrażanie siebie, połączone z jednoczesnym słuchaniem drugiej osoby w empatyczny sposób. Chodzi o jasne wyrażanie uczuć i potrzeb, dzięki czemu możemy otoczyć siebie odpowiednią troską. To pozwala nie tylko zaspokoić swoje potrzeby, ale uczy również odkrywać emocje innych osób. Porozumienie bez przemocy może być z powodzeniem stosowane przez matki, które szukają efektywnego sposobu, aby dotrzeć do swoich dzieci i zrozumieć ich potrzeby.

Żadna kobieta nie powinna chronić swoich dzieci przed dostępem do trudnych emocji. Nie oznacza to oczywiście, że musimy czuć się w obowiązku, aby sygnalizować swojemu dziecku o każdym najmniejszym problemie. Warto zastanowić się, który problem dotyczy dziecka a który świata dorosłych i tych kwestii nie należy mieszać ale ważne jest by kobiety rozmawiały ze swoimi dziećmi również o tych sytuacjach i momentach, które nie są pozytywne i rodzą trudne, nieprzyjemne emocje. Brak rozmowy o sprawach trudnych, udawanie, że problem nie istnieje to pozorny parasol bezpieczeństwa i rozwiązanie krótkoterminowe. Dlatego zdecydowanie polecam szczerą rozmowę ze swoją pociechą. Nauczenie dziecka umiejętności mówienia o swoich emocjach jest pięknym prezentem, z którego skorzysta w życiu. Zachęcam również by poczytać na temat porozumienia bez przemocy, które jest drogowskazem do takiej komunikacji, w której jasno mówimy o swoich emocjach, asertywnie pokazujemy granice, precyzujemy swoje potrzeby i oczekiwania. Uczmy dzieci, że emocje są naturalną częścią naszego życia i nie należy zamiatać ich pod dywan. Szczera rozmowa z dzieckiem to również świetna okazja do tego, aby wzmocnić relację. To właśnie wtedy pokazujemy swojemu dziecku, że traktujemy je z należytą uwagą, troską oraz dojrzałością. Mówi Agnieszka Aksamit-Oknińska, psycholog dziecięcy, Warszawski Ośrodek Psychoterapii i Psychiatrii.

[1] Badanie „Relacja rodzic-dziecko” przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 11-13 maja przez agencję SW Research, n=684, metoda badawcza CAWI

Twoje emocje w centrum! Złość piękności nie szkodzi!

Kobieto, Twoje emocje to ważna sprawa! Pamiętaj, że wszystko, co czujesz jest OK! Wyrażając emocje chronisz swoje zdrowie! Zrób to tu i teraz! I zobacz, że nie jesteś w tym sama!

Już 31 maja br. (poniedziałek) w godzinach 15:00 – 20:00 w samym centrum Warszawy odbędzie się happening o kobietach i dla kobiet, organizowany w ramach kampanii na rzecz zdrowia psychicznego #wKobiecejGłowie.

Akcja ma zwrócić uwagę na potrzebę wyrażania oraz nazywania emocji przez kobiety. Dlaczego to takie ważne? Bo jest to jeden z podstawowych filarów dbania o zdrowie! Tymczasem, według badania przeprowadzonego na zlecenie Instytutu LB Medical, tylko 14% kobiet rozmawia o swoich emocjach!

W ramach akcji organizatorzy będą zachęcać kobiety do uzewnętrzniania swoich emocji w symboliczny, niekrzywdzący siebie oraz innych sposób – poprzez rzucenie kolorową farbą w białe płótno, z którego ma zostać utworzony kolorowy pejzaż emocji. Każdy kolor będzie symbolizował inną emocję – pomarańczowy może być kolorem radości, a czarny kolorem smutku. Każda kobieta sama zadecyduje jaki kolor wybiera – w ten sposób będzie mogła wyrazić to, co czuje.

Organizatorem akcji „Emocje w centrum” jest Instytut LB Medical, inicjator kampanii na rzecz zdrowia psychicznego kobiet #wKobiecejGłowie, której celem jest skupienie uwagi na zdrowiu kobiet, jako grupy szczególnie narażonej na zaburzenia psychiczne. W ramach kampanii, razem z głównym partnerem: Gedeon Richter, organizatorzy chcą dać kobietom poczucie zrozumienia oraz przestrzeń do rozmów o problemach i trudnych emocjach.

KIEDY?

31.05.2021 w godzinach 15:00-20:00

GDZIE?

W okolicach Baru Studio, przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie

Emocje w centrum. Dołącz do nas wyrzuć to z siebie!


Kobieto, daj sobie przyzwolenie na bycie nieperfekcyjną!

„Nie ma być perfekcyjnie, ma być po Twojemu” jak mówi w wywiadzie dla kampanii #wKobiecejGłowie Jowita Radzińska z fundacji Gerlsy. Nie bierzesz przecież udziału w plebiscycie na kobietę miesiąca! Presja bycia idealną matką, żoną, córką, siostrą czy przyjaciółką może prowadzić do problemów natury psychicznej. W ramach kampanii na rzecz zdrowia psychicznego kobiet #wKobiecejGłowie zapytaliśmy się ekspertów w jaki sposób odpuścić i odrzucić presję bycia perfekcyjną oraz jak wygospodarować czas na relaks i odpoczynek niezbędny do zachowania odpowiedniego balansu psychicznego.

Presja perfekcji

Kobiety współcześnie dążą do bycia idealnymi  – czują presję bycia perfekcyjnymi we wszystkim, co robią oraz dawania z siebie 100% za każdym razem. Nie chcą zawieść rodziny, przyjaciół, pracodawcy. Często nie dają sobie przyzwolenia na bycie nieidealnymi czy popełnianie błędów – a przecież to jest wpisane w życie każdej z nas. Każdy popełnia błędy. Są one elementem naszego życia i działania. Co więcej, to dzięki nim uczymy się najszybciej i zdobywamy cenne doświadczenie. Nie ma też nic złego w tym, że zdarza się nam nie mieć energii do działania i być nieproduktywnymi. Każda kobieta i każdy mężczyzna ma prawo do gorszych dni.

Powinnyśmy zrozumieć, że perfekcja często eksponowana w mediach społecznościowych, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie ma ideałów. Właśnie na tym polega nasza prawdziwość i wyjątkowość. Chciałabym, aby kobiety nauczyły się dały sobie przyzwolenie na popełnianie błędów. Popełniłaś błąd podczas ważnej prezentacji? Zapomniałaś zawieźć swoje dziecko na zajęcia dodatkowe? Spokojnie, przecież świat się nie zawalił, a życie toczy się dalej. Jesteśmy tylko ludźmi! Sama na co dzień pełnię kilka ról i wiem, jak ciężko jest pogodzić pewne obowiązki. Potknięcia zdarzają się każdej z nas, ale w takiej sytuacji najlepsze co możemy zrobić to zapytać się samej siebie – jaką lekcję wyciągnę z tej sytuacji? Co zrobić, aby drugi raz nie popełnić tego samego błędu? Cieszę się, że jako Gedeon Richter Polska jesteśmy głównym partnerem kampanii #wKobiecejGłowie i możemy wesprzeć kobiety w byciu perfekcyjnie nieperfekcyjnymi” – mówi Aneta Grzegorzewska, Dyrektor Pionu Korporacyjnego i Relacji Zewnętrznych w Gedeon Richter Polska.

Co zrobić żeby odpuścić i dać sobie zgodę na bycie nieidealną? Zacznijmy od wyodrębnienia swoich mocnych stron. Stwórzmy „skrzynkę z narzędziami”, która będzie składać się z mocnych stron, zalet czy cech osobowości, których użyłyśmy w trudnych sytuacjach podczas ich rozwiązywania. Taka „skrzynka” (która może zostać spisana na kartce) będzie nam przypominała o tym, żeby nie oceniać własnej osoby przez pryzmat gorszego, mniej produktywnego dnia. Przecież mamy mnóstwo innych cech czy zalet które świadczą o naszej wyjątkowości! Pracujmy również nad samooceną. Osoby, które mają wysoką samoocenę i stabilne poczucie własnej wartości, kiedy stają w obliczu zagrażającej sytuacji, potrafią z niej wyciągnąć wnioski oraz zastanowić się, co zrobić, aby w przyszłości nie popełnić takiego samego błędu. Porażka czy popełniony błąd ich nie definiują. Nie jesteśmy nieidealne i zaakceptujmy to.

Dobrym sposobem będzie również autorefleksja. Zastanówmy się, czy to do czego się wciąż porównujemy, co rodzi w nas presję perfekcyjności jest prawdziwe, czy może jest to jedynie złudna rzeczywistość? Nie sposób nie wspomnieć tu o mediach społecznościowych. Według badania zrealizowanego w ramach kampanii #wKobiecejGłowie 70% ankietowanych kobiet przyznało, że media społecznościowe i publikowane w nich treści mają wpływ na ich samoocenę. Pamiętajmy jednak, że to, co widzimy w social mediach jest jedynie urywkiem rzeczywistości, który bardzo często nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Korzystajmy z mediów społecznościowych, ale mądrze – jeśli obserwujemy konta, które znacząco obniżają nasz nastrój – kliknijmy unfollow.

Odetchnij, odpocznij

W ramach kampanii #wKobiecejGłowie kobiety wzięły udział w badaniu jakościowym, które polegało na prowadzeniu dzienniczka uczuć i emocji. Z narracji uczestniczek wynikło, że relaks oraz realizowanie swoich pasji to jedne z podstawowych filarów zdrowia psychicznego. Okazuje się jednak, że Polki nie poświęcają na to odpowiedniej ilości czasu w ciągu dnia.

Tymczasem, według uczestniczek badania, to właśnie odpoczynek czy pielęgnowanie swoich pasji i zainteresowań to obszary, które bardzo często łączą się ze sobą i są dobrym sposobem na wyciszenie się oraz rozładowanie stresu. Z zapisków kobiet wynika, że czas poświęcony na to, co sprawia im przyjemność pozwala oderwać się od codziennych problemów, a tym samym poprawia ich samopoczucie.

Jak kobiety spędzają swój czas wolny, a tym samym wpływają na własny nastrój? Według badania większość Polek wybiera rozmowę z kimś bliskim (61%), słuchanie muzyki (53%), oglądanie filmów czy seriali (43%) i czytanie książek (43%). Z kolei ¼ kobiet wybiera sport, ćwiczenia, regularne treningi (23%), a spośród nich połowa jest zdania, że ten sposób jest w pełni skuteczny (52%).

Każda kobieta, niezależnie od wieku, potrzebuje czasu dla siebie, aby naładować baterie, zatrzymać natłok myśli w głowie, zyskać nową perspektywę czy po prostu – pobyć sama ze sobą. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie dla każdej kobiety może być to łatwe, aby znaleźć w ciągu dnia chociaż chwilę dla siebie – a nawet, kiedy już ją znajdzie, jest po prostu zmęczona po całym dniu i jedyne o czym marzy to, aby położyć się do łóżka i zasnąć. Chciałabym również zaznaczyć, że czas wolny nie musi oznaczać wykonywania jakichś wyszukanych aktywności. Obserwując to, co dzieje się w mediach społecznościowych, odnoszę wrażenie, że treści, które tam się pojawiają mogą rodzić w kobietach presję spędzania swojego czasu wolnego bądź dobierania swoich pasji tak, aby były one jak najbardziej „na czasie”. To jednak my – kobiety – najlepiej wiemy, co sprawia nam największą przyjemność i to, w jaki sposób spędzamy swój wolny czas, powinno być zgodne z nami samymi. Jeżeli czytanie książki w domowym zaciszu budzi w nas największą radość – róbmy to i nie sugerujmy się tym, że ktoś inny w tym samym czasie robi coś, co w naszym uznaniu może być bardziej „cool”. Bądźmy sobą i nie porównujmy się do innych!” – mówi Jagna Ambroziak, psycholożka z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii. I dodaje: Według brytyjskiego psychologa Daniela Friedmana kobiety do 40% częściej są narażone na zaburzenia zdrowia psychicznego. Dlatego tym bardziej – my, kobiety – powinnyśmy dbać o swój dobrostan psychiczny. Kiedy nie dajemy sobie przyzwolenia na zasłużony odpoczynek, bądź najprościej w świecie zaczyna nam brakować czasu na relaks, pojawia się stres, przeciążenie organizmu, zmęczenie, co może prowadzić do wielu zaburzeń zdrowia psychicznego. Jeżeli nasze dni są intensywne, poświęćmy chociaż 5 minut na to, aby się zatrzymać i skoncentrować całą uwagę na sobie. Może dobrym sposobem na to będzie krótka medytacja?”.

Medytacja, przeczytanie kilku stron książki, 20 minutowy spacer czy rozmowa przez telefon z przyjaciółką. Możliwości, aby poświęcić chociaż kilka chwil samej sobie w ciągu dnia jest wiele. Ważne, aby zrobić coś, co sprawi nam przyjemność. Znalezienie chwili dla siebie jest oznaką szacunku i dbania o własne potrzeby. Zatrzymajmy się więc, odpocznijmy i zrezygnujmy z wyścigu o bycie idealną.

[1] Badanie „Profilaktyka zdrowotna w czasach COVID-19 i wpływ mediów społecznościowych na samoocenę kobiet” przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 2-3 marca 2021 przez agencję SW Research, n=805, metoda badawcza CAWI.
[2] Badanie stanu zdrowia psychicznego Polek przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 3-9 grudnia 2020 przez agencję SW Research metodą wywiadów indywidualnych (IDI online) za pośrednictwem aplikacji ZOOM z wykorzystaniem kamer internetowych.

Kobiety są twardsze od mężczyzn w zmaganiach z codziennością? Wywiad z dr Magdaleną Namysłowską z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii

Katarzyna Pinkosz: Kobiety częściej przychodzą do psychologa, psychoterapeuty, częściej szukają pomocy psychiatry. Według prof. Daniela Freemana, brytyjskiego psychologa klinicznego, kobiety od 20-40 proc. częściej zapadają na choroby psychiczne niż mężczyźni. Czy to znaczy, że częściej dopada je depresja, smutek, lęki, nie wiedzą, jak poradzić sobie w życiu? Czy częściej szukają osoby, która pomoże im w trudnej sytuacji?

Magdalena Namysłowska: Zdecydowanie nie zgadzam się z tym, że kobiety częściej zapadają na choroby psychiczne niż mężczyźni. Jeśli chodzi o zaburzenia depresyjne czy lękowe, to rzeczywiście dotykają one o ok. 10 proc. częściej kobiet niż mężczyzn. Jeśli jednak chodzi o choroby psychiczne, takie jak schizofrenia czy choroba dwubiegunowa, to zachorowania według płci rozkładają się mniej więcej po połowie. Na schizofrenię w młodym wieku częściej nawet zapadają mężczyźni, później te różnice wyrównują się.

K.P.: Depresja i zaburzenia lękowe częściej jednak dotykają jednak kobiet. Mają na to wpływ czynniki biologiczne czy społeczne?

M.N.: Duży wpływ ma układ hormonalny. Ciało kobiety zmienia się w dużo większym stopniu niż ciało mężczyzny, co już u nastolatek może powodować różnego typu depresje, związane np. z nieakceptacją swojego wyglądu. Okres ciąży i porodu cechuje bardzo duża nierównowaga hormonalna, po urodzeniu dziecka często pojawia się baby blues lub wręcz depresja poporodowa. Kolejny trudnym momentem dla kobiety pod względem hormonalnym jest okres menopauzalny. Wiele kobiet ma też pewną chwiejność emocjonalną w okresie miesiączki. Tak więc kobiety częściej mogą doświadczać pewnego dyskomfortu, związanego z biologią.

Drugi ważny układ to układ tarczycowy. Do mojego gabinetu przychodzi wiele młodych kobiet, które mają problemy z tarczycą, a niedoczynność tarczycy może być nawet pomylona z depresją, ponieważ daje podobne objawy. Powoduje też pewną „huśtawkę” emocjonalną.

K.P.: W dużej mierze sterują więc nami hormony?

M.N.: Może to zbyt duże uogólnienie; jeśli jednak patrzymy na różnice między kobietą a mężczyzną, to na pewno z punktu widzenia hormonów kobiety mają trudniej. Są też ważne czynniki społeczne, które mają wpływ na psychikę. Kobiety zmagają się ze znacznie większą presją społeczną, już od najmłodszych lat. Ciało ma być utrzymywane w standardach modelki. Część młodych dziewczyn wpada w anoreksję, już mając 9-10 lat. W wieku 20-30 lat pojawia się kolejna presja: kobieta powinna mieć faceta i dziecko. Na szczęście powoli to się zmienia, młoda dziewczyna coraz częściej mówi: „To ja będę o tym decydować, nie muszę mieć od razu dziecka, mogą spełniać się zawodowo”. Są jednak dylematy, naciski rodzinne. Kobiety bardzo również przeżywają wszystko to, co dzieje się w związku. Obawiają się zostać same. Dlatego wiele jest przyczyn, dlaczego kobiety częściej trafiają do psychologa, psychoterapeuty, bardziej otwarcie sięgają po pomoc, ale też częściej tej pomocy wymagają.

K.P.: Z jakimi problemami najczęściej przychodzą do gabinetu? Co „siedzi” w kobiecej głowie?

M.N.: Na pewno wszyscy jesteśmy dotknięci pandemią, która trwa już ponad rok. Dla wielu osób jest to ogromny ciężar, przychodzą osoby, które kogoś straciły, upadły biznesy, jest realne zerknięcie się z traumą. Wydaje się, że znów kobiety są bardziej przeciążone. Pandemia pokazała, że gdy pojawia się problem w rodzinach, to zwykle jego rozwiązanie spada na kobietę. Wiele dzieci uczyło się on-line, nie mogło chodzić do szkoły, przedszkola; w znaczącej większości ta sprawa dotykała kobiet; to one musiały wszystko organizować. Często nawet mężczyźni przyznawali, że jeśli w domu był wolny pokój, to zwykle na pracę zdalną zajmował go mężczyzna. Kobieta organizowała naukę zdalną dla dziecka, gotowała obiad, a przy tym cały czas pracowała.

K.P.: Problemy kobiet są często związane z pracą: często słyszę o nadużywających szefach, o rodzaju mobbingu. Przychodzą też do mnie kobiety, które są bardzo wysoko w strukturach korporacyjnych; opowiadają, że żeby być na szczycie, muszą wykazywać się dwa razy więcej. Kobiety są coraz bardziej świadome, zadają pytania: „Dlaczego kolega na tym samym stanowisku ma znacznie więcej przywilejów niż ja”?

M.N.: Dużo przychodzi kobiet z napadami lęku, ponieważ nie wytrzymują napięcia. Często mają zaburzenia snu. Przychodzą z różnymi zespołami wyczerpania, ale też z problemami psychosomatycznymi, np. mają bóle głowy, brzucha, zawroty głowy. Miałam ostatnio osoby z fibromialgią: dziwna choroba, całe ciało zaczyna boleć. Okazuje się, że pomocne są leki przeciwdepresyjne.

K.P.: Kobiety przychodzą na psychoterapię, żaląc się na problem w związku, w domu, w pracy. Jak ma Pani tę sytuację „naprawić”?

M.N.: Ja nie czuję, że mam tę sytuację naprawić. To nie jest moje zadanie, żebym kobietę „poprowadziła” czy naprawiła sytuację.

K.P.: To spytam inaczej: jak ma Pani nauczyć kobietę rozwiązywania trudnych sytuacji?

M.N.: Część osób tak dokładnie myśli: „Przychodzę do psychoterapeuty, żeby naprawić swoją sytuację”. Dla mnie jednak dużo ważniejsze jest to, żeby ta osoba spróbowała poznać siebie, zrozumiała, dlaczego taka jest, dlaczego odbiera świat właśnie w taki sposób. Staram się z kobietą odkrywać kobietę. Wspólnie zastanawiamy się, z czego dany problem może wynikać. Bardzo często pracuję z kobietami nad ich relacjami z rodzicami, bo to w rodzinach są nasze matryce związku, zależności i niezależności, poczucia własnej wartości. Stwarzam przestrzeń do wspólnego namysłu, otwierania rzeczy trudnych. Jeśli problem dotyczy związku, rozmawiamy, czy pracy indywidualnej nie zamienić na pracę z parą. Zwracam bardzo uwagę, by nikogo nie oceniać, a raczej szukać, co jest fundamentem określonych zachowań.

K.P.: Czy z kobietami pracuje się inaczej niż z mężczyznami? Skoro różnimy się biologicznie, społecznie, to techniki pracy z kobietami są inne niż z mężczyznami?

M.N.: Na pewno pierwszy proces nawiązywania kontaktu jest inny. Mężczyźni muszą się otworzyć, przełamać wciąż pokutujące przekonanie, że mężczyzna powinien sam poradzić sobie ze wszystkim, nie powinien mieć żadnych problemów. Dłużej trwa, zanim mężczyzna się otworzy. Kobiety szybciej wchodzą w dialog terapeutyczny, są bardziej otwarte.

K.P.: Są kobiety, które szukają pomocy, ale też takie, które jej nie poszukują. Mimo to, że nie układa im się najlepiej w związku, to w nim tkwią; mimo że nie są zadowolone z szefa, to jakoś dają sobie radę. Może są na tyle twarde, a może nadmiernie tłumią emocje, nie szukając pomocy. Czy to źle?

M.N.: Uważam, że w kobietach jest ogromna siła, kobiety są twardsze od mężczyzn w zmaganiach z codziennością. Są jednak sytuacje, kiedy warto zwrócić się o pomoc, gdyż albo te problemy przeminą, kobieta da sobie z nimi radę, albo będą się pogłębiać. Mogą wtedy pojawiać się np. przewlekające się zaburzenia snu, napady lękowe, zaburzenia depresyjno-lękowe. Poza tym po ludzku to strasznie szkoda, jeśli ktoś jest w trudnym związku, z którego nie potrafi wyjść, albo nie może sobie poradzić w sytuacjach zawodowych; czuje w sobie wiele niepokoju, ale nie sięga po pomoc. To smutne, że trzeba aż tak się męczyć, nie sięgać po pomoc, nie rozmawiać. Bardzo potrzebna jest rozmowa o problemach, ale też o emocjach, pozwolenie sobie na myśl, że są różne sposoby życia. Myślę, że kobietom wiele by dało, gdyby potrafiły ze sobą rozmawiać. W kobietach jest duża siła, choć - niestety - kobiety potrafią też zrobić sobie dużo złego. Potrafią być zawistne w stosunku do siebie, niszczące.

K.P.: Dużą rolę w obecnych czasach odgrywają media społecznościowe; wiele z nas jest w nich obecna. Jak wpływa to na psychikę? To piękna rzeczywistość, w której prawie wszystkim się powodzi. W zderzeniu z takim obrazem łatwo można popaść w depresję. Jak chronić się przed negatywnym wpływem FB, Instagrama?

M.N.: Myślę, że najtrudniej jest młodym kobietom; często doświadczają one negatywnych skutków mediów społecznościowych, widać wtedy współzawodniczenie. Dla młodych kobiet szczególnie trudnym wydaje się Instagram. To jednak jest pseudo życie, wiele zdjęć jest wyretuszowanych. Jednak faktycznie kobiety z niezbyt wysokim poczuciem własnej wartości mogą mieć to poczucie jeszcze bardziej zaniżone, gdyż porównują się z wizerunkami z Instagrama. Pokolenie 40-50 lat też korzysta z mediów społecznościowych, jednak w tym wieku jest się już zwykle bardziej ugruntowanym człowiekiem.

K.P.: Jak chronić się przed szkodliwym wpływem mediów: tęsknotą za lajkami,  z myślą: „innym lepiej się powodzi niż mnie”?

M.N.: Myślę, że kobiety powinny przede wszystkim szukać wsparcia wśród innych kobiet, przyjaciółek. Babskie wyjścia, rozmowy, spotkania: to bardzo ważne dla każdej kobiety.

K.P.: Czyli: lepiej stawiać na świat realny, a nie wirtualny?

M.N.: Dokładnie, zwłaszcza, że ten wirtualny świat jest bardzo zakłamany. Można przecież zrobić piękne zdjęcie, choć otoczenie wcale nie jest tak cudowne, a wakacje wcale nie muszą być wspaniałe. Myślę, że kobietom bardzo mogłaby pomóc solidarność kobieca, styczność z realnym światem. Kobiety powinny bardziej się wspierać.

K.P.: Jest Pani psychoterapeutką, ale też psychiatrą. Kiedy należy iść na wizytę do psychiatry i wesprzeć się lekami? Jakie są sytuacje, kiedy to jest konieczne?

M.N.: Jeśli mamy np. przez dłużej niż 2-3 tygodnie duże problemy ze snem (może być on zaburzony np. z powodu lęków, depresji), pojawiają się napady paniki. Innym powodem jest sytuacja, gdy zauważamy, że nie możemy rano wstać, z trudem wychodzimy do pracy, przestają nas cieszyć rzeczy, które do tej pory sprawiały radość, zaczynamy zaniedbywać swój wygląd. Inną niepokojącą sytuacją jest to, kiedy kobieta zaczyna więcej jeść, szczególnie słodyczy, albo odwrotnie: traci apetyt. Obniżenie nastroju i silne napady lękowe mogą tak zdezorganizować życie, że kobieta boi się wyjść z domu. Niepokojące są też nagłe zmiany nastroju: na przemian depresja i euforia. Wizyta u psychiatry jest wręcz konieczna, jeśli pojawiają się myśli samobójcze.

K.P.: Nie należy bać się iść do psychiatry, jeśli ma się tego typu objawy?

M.N.: Nie. Ważne jest też uświadomienie, że leki przeciwdepresyjne są też lekami przeciwlękowymi. Są stosunkowo dobrze tolerowane, dają dobre efekty, szybko mogą pomóc. Nie uzależniają. Nie są oczywiście „lekiem” na wszystkie problemy, jednak po to jest psychiatra, by wspólnie z pacjentem zdecydować, kiedy potrzebna jest psychoterapia, a kiedy farmakoterapia i odpowiednio dobrać lek.


Tylko 14% Polek rozmawia o swoich emocjach! Wywiad z Justyną Babulą, badaczką oraz psycholożką z Agencji Badawczej SW Research

Według badania zrealizowanego w ramach kampanii #wKobiecejGłowie, tylko 14% Polek rozmawia na co dzień o swoich emocjach. Oznacza to, że 86% kobiet nie mówi o nich wcale! Tymczasem, komunikowanie o swoich uczuciach i emocjach to podstawowy filar dbania o swoje zdrowie psychiczne. W jaki  sposób możemy zachęcać kobiety o tym, aby otwarcie mówiły o tym, co jest dla nich ważne? Jak radzić sobie z trudnymi emocjami? Co jeszcze mówią wyniki badań na temat zdrowia psychicznego kobiet? O tym wszystkim rozmawiamy z Justyną Babulą, psycholożką oraz badaczką z Agencji Badawczej SW Research.

Weronika Trawczyńska: Justyna, miałaś okazję koordynować badanie „Zdrowie Psychiczne Polek”, w ramach którego, kobiety przez 7 dni prowadziły dzienniczek, w którym zapisywały towarzyszące im uczucia i emocje. Czy mogłabyś powiedzieć, jakie korzyści przyniosło kobietom wypełnianie dzienniczka?

Justyna Babula: Kobiety jednogłośnie komunikowały, że wzięcie udziału w badaniu i przede wszystkim wypełnianie przez tydzień dzienniczka uczuć i emocji było dla nich cennym doświadczeniem. Można powiedzieć, że prowadzenie przez tydzień dzienniczka, w którym uczestniczki badania zapisywały swoje myśli, emocje miało efekt terapeutyczny. Kobiety podkreślały, iż ważne przy wypełnianiu dzienniczka było przede wszystkim to, że miały okazję zatrzymać się na chwilę, przeanalizować to, co wydarzyło się danego dnia i nazwać towarzyszące na co dzień emocje.

W.T.: A czy kobiety były od początku pozytywnie nastawione do prowadzenia dzienniczka?

J.B.: Kobiety niejednokrotnie komunikowały, że były zaskoczone, jak wiele różnych emocji odczuwają na co dzień, podkreślając zarazem, że to uzupełnianie dzienniczka pozwoliło im je dostrzec i przeanalizować. Jednak pierwsze dni wypełniania dzienniczka nie były dla kobiet łatwe. Towarzyszył im opór związany przede wszystkim z tym, że trudno było im się na początku uzewnętrznić opisać, jak wyglądał ich dzień, w jakich obszarach ich życia pojawiły się emocje. Trudne było również przede wszystkim to, że kobiety nie potrafiły nazwać i wskazać emocji, które im towarzyszyły w danej sytuacji. Wynika to z faktu, że kobiety, ale również mężczyźni mają ogólną trudność z nazywaniem swoich emocji i wyrażaniem ich, co w dużej mierze wyniosły z domu rodzinnego, w którym nierzadko brakowało przestrzeni na okazywanie uczuć.

W.T.: W jaki sposób emocje kobiet zmieniały się podczas prowadzenia dzienniczka? Czy uczestniczkom badania towarzyszył na początku opór związany z wypełnieniem dzienniczka?

J.B.: Kobietom towarzyszyła cała gama różnych emocji, zarówno tych przyjemnych jak radość, błogość, akceptacja, jak i tych przykrych i często trudnych, jak smutek, strach, złość, lęk, bezsilność. Odczucia dotyczące prowadzenia dzienniczka zmieniały się z czasem, ponieważ uczestniczki badania na początku miały trudność z uświadomieniem sobie i nazwaniem jaką emocję odczuwały w danym momencie. Ze zbiegiem czasu i każdą chwilą, którą poświęcały sobie i analizowały swój dzień, towarzyszące emocje, było im łatwiej wyrazić, to co czują. Uświadomienie sobie i nazwanie emocji, które im towarzyszą oraz zauważenie wpływu odczuwanych emocji na ich zachowanie, pomogło kobietom zrozumieć, że wyrażanie emocji jest ważne. Co więcej kobiety zauważyły, jak duży wpływ na innych mają emocje, które odczuwają, co pozwoliło im zrozumieć, że warto rozmawiać o tym co się dzieje i z czego to wynika.

W.T.: Przelewanie swoich myśli i emocji na papier może mieć charakter terapeutyczny. Kiedy uzewnętrzniamy to, co siedzi #wKobiecejGłowie, możemy zyskać zupełnie inną perspektywę danego problemu, a przede wszystkim poczuć, że wyrzuciłyśmy z siebie pewnego rodzaju ciężar. Czy prowadzenie dzienniczka skłoniło kobiety do autorefleksji? Czy pomogło im podjąć decyzję o zapisaniu się do psychoterapeuty bądź psychiatry?

J.B.: Tak, tym bardziej tym kobietom, które uświadamiają sobie, jak wiele szczególnie trudnych i przykrych emocji odczuwają w ciągu dnia, co skłania je do refleksji. Mogą wtedy pojawić się pytania: Dlaczego odczuwam tyle trudnych emocji? Z czego to wynika? Jak mogłabym sobie z nimi lepiej radzić? I wiele innych pytań, na które odpowiedź wcale nie jest tak łatwo odnaleźć. Gdy trudno jest sobie w głowie to wszystko uporządkować, pomoc specjalisty takiego jak psychiatra, a przede wszystkim psychoterapeuta jest nieoceniona. Dzienniczek uczuć i emocji jest także jednym z narzędzi stosowanych w gabinecie psychoterapeuty służącym rozpoznawaniu emocji i uczuć, które pojawiają się każdego dnia, w różnych sytuacjach. Dlatego, gdy w dzienniczku pojawia się wiele trudnych emocji, często niezrozumiałych warto sięgnąć po pomoc specjalisty, aby z jego pomocą zobaczyć, co kryje się pod danymi emocjami.

W.T.: Badanie zrealizowane w ramach kampanii pokazało, że 86% kobiet nie rozmawia o swoich emocjach, a jeśli już o nich komunikują, to tylko w przypadku problematycznych czy stresujących życiowych sytuacji. Co zrobić, aby Polki rozmawiały otwarcie o swoich emocjach? Jak je do tego zachęcać?

J.B.: Przede wszystkim należy dać im do tego przestrzeń 😊 W ramach badania kobiety chętnie rozmawiały o emocjach towarzyszących im na co dzień, mimo że, w codziennym życiu mają z tym trudność. Niektóre kobiety rozmowę w ramach badania traktowały niejako jak rozmowę z psychologiem, który inaczej niż często bliscy, słucha, nie ocenia, rozumie, co wpłynęło na to, że w trakcie rozmowy były bardziej otwarte, chętniej dzieliły się swoimi doświadczeniami i przeżywanymi emocjami. Warto podkreślić, że statystyki, które wypływają z części ilościowej naszego badania nie są zadowalające, ponieważ pokazują, że tylko 14% Polek zawsze rozmawia o swoich emocjach. Dlatego oprócz przestrzeni na okazywanie uczuć, należy pokazywać, że mówienie o swoich emocjach i okazywanie uczuć nie czyni nas kimś słabszym, a kimś bardziej autentycznym. Należy obalić stereotyp, że płacz jest oznaką słabością, ponieważ dzięki tej reakcji organizmu regulujemy napięcie. Ważne jest, aby zachęcać Polki do otwartości i rozmawiania o swoich emocjach poprzez ogólnodostępne kanały, czyli przede wszystkim poprzez media społecznościowe, które mają siłę sprawczą i wiele kobiet podąża za tym, co zobaczą i usłyszą w mediach społecznościowych.

W.T.:  Chciałabym teraz porozmawiać o trudnych emocjach. Co je najczęściej powoduje? Co jest powodem gorszego samopoczucia kobiet?

J.B.: Na początek warto wspomnieć o tym, że przede wszystkim samopoczucie kobiet pogorszyło się ze względu na trwającą pandemię koronawirusa, ponieważ pandemia dla kobiet jest okresem niepokoju przejawiającym się w różnych obszarach ich życia takich jak rodzina, zdrowie/ciało, praca, finanse. Dla kobiet jest to okres wzmożonego wysiłku, większej ilości obowiązków chociażby ze względu na naukę zdalną ich dzieci. Jest to również okres ograniczonych kontaktów z bliskimi, z przyjaciółmi/znajomymi, a także czas, w którym  strach o życie bliskich, zwłaszcza seniorów przejawia się dużo częściej niż kiedyś. Powodem trudnych emocji u kobiet i gorszego samopoczucia jest przede wszystkim obszar finansów, ponieważ towarzyszy im lęk dotyczący utraty pracy. Warto zaznaczyć, że obszar finanse jest jednym z najbardziej stresogennych obszarów dla kobiet – co 10 Polka odczuwa stres w obszarze finanse zawsze lub prawie zawsze, a ponad 80% odczuwa stres w tym obszarze co najmniej sporadycznie. Kobiety odczuwają również trudne emocje w obszarze zdrowie/ciało, na które mają wpływ ograniczenia związane z uprawianiem sportu, ogólną aktywnością fizyczną, np. brak możliwości korzystania z siłowni, jak również większa ilość czasu spędzana w domu, brak ruchu. To wszystko powoduje, że kobiety mniej dbają o siebie, o swoją kondycję fizyczną, co wpływa na gorsze samopoczucie fizyczne, a co za tym idzie również samopoczucie psychiczne.

W.T.: A w jaki sposób możemy radzić sobie z trudnymi emocjami i nie dać się im ponieść?

J.B.: Gdy już uświadomimy sobie, że przeżywamy trudne dla nas emocje, warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się z czego te emocje wynikają, co takiego dzieje się teraz w moim życiu, że te emocje są obecne. Kobiety w badaniu komunikowały, że pomocne w radzeniu sobie z trudnymi emocjami i gorszym samopoczuciem jest porozmawianie z kimś o tym, co takiego się wydarzyło, że czujemy się gorzej. To jest dobra metoda radzenia sobie z emocjami, ponieważ pomocne jest mówienie na głos o tym, co spowodowało, że czujemy się gorzej. Umożliwia to nam odreagowanie emocji oraz uporządkowanie, tego co czujemy i dlaczego tak się dzieje. Drugim pomocnym czynnikiem, jest obecność drugiej osoby, najczęściej zaufanej, przy której czujemy się bezpiecznie, dzięki której łatwiej jest regulować emocje. Innymi metodami radzenia sobie z trudnymi emocjami, które preferują kobiety to słuchanie muzyki, ale też spacer w samotności, które pozwalają się zrelaksować i wyciszyć, co sprzyja regulacji napięcia, które odczuwane jest podczas przeżywania trudnych emocji.

W.T.: Badanie „Zdrowie Psychiczne Polek” pokazało, że większość Polek pozytywnie ocenia siebie.  Czy te wyniki panią zaskoczyły?

J.B.: I tak i nie. Z jednej strony zupełnie nie jestem zaskoczona, że większość kobiet wskazało, że są inteligentne, ambitne, ponieważ są to cechy, które świadczą o zaradności, o byciu kompetentną, a kobiety takie są. Są dobrymi pracownikami, a coraz częściej również pracodawcami. Obejmują wysokie stanowiska, osiągają swoje cele zawodowe. Z kolei to, co na pierwszy rzut oka zaskakuje to fakt, że 2/3 kobiet w badaniu wskazało, że akceptują swoje ciało, a połowa, że jest ze swojego ciała zadowolona. Te dane mogą zaskakiwać zwłaszcza, że obszar ciało/zdrowie to jeden z najbardziej stresujących i wyzwalających trudne emocje obszarów w życiu. Badane kobiety podczas rozmów komunikowały, że ze względu na zamknięte siłownie, mniej czasu dla siebie, ze względu na zdalną naukę dzieci oraz brak okazji, aby zadbać o siebie, umalować się, ładnie ubrać, ich ciało i postrzeganie ich ciała się zmieniło, co spowodowało, że ich poczucie własnej wartości się zmniejszyło. Jednak patrząc na te odsetki dotyczące postrzegania swojego ciała, należy pamiętać, że są to odpowiedzi deklaratywne, a stwierdzenia intymne, wymagające zastanowienia się, również wstydliwe, należą bardziej do kategorii przekonań, a nie opinii, dlatego prawdziwe przekonania na ten temat mogą się różnić.


Czego nauczyła nas pandemia?

Czy Polacy mają świadomość, że nie będzie powrotu do czasów sprzed COVID-19? Czy Polacy boją się zmiany wynikającej z pandemii COVID-19? Na temat postrzegania nowej normalności porozmawiali nasi goście: Tomasz Sobierajski, socjolog oraz Jagna Ambroziak, psycholog, psychoterapeuta. Zachęcamy do wysłuchania rozmowy!


W centrum Warszawy powstał mural dedykowany kobietom!

W centrum Warszawy, w okolicach Ronda ONZ, powstał mural w całości poświęcony kobietom. Nawiązuje on do kampanii na rzecz zdrowia psychicznego kobiet #wKobiecejGłowie. Jego autorką jest Beata Śliwińska – Barrakuz. Dzieło to jest nie tylko pięknym obrazem namalowanym rękoma pełnych emocji rysowniczek, ale również opowieścią o kobietach, które od 120 lat wspiera firma Gedeon Richter Polska.

Mural to przenośnia – feeria barw i elementów symbolizujących emocje i to, co siedzi w naszych głowach. Jest tam wiele piękna, które zaopiekowane – rozkwita. Jestem niezwykle szczęśliwa, dokładając się do ważnej misji, projektując mural, który możemy już podziwiać przy Rondzie ONZ w Warszawie. Ten projekt jest mi bliski nie tylko jako kobiecie, ale również dlatego, że zdrowie psychiczne jest czymś dla mnie w rodzaju siły, którą kiedyś utraciłam. Dzięki fachowej pomocy i wsparciu stałam się znów silna. Teraz doceniam istotę mówienia o tym, jak ważne jest to, co i jak czujemy, jak higiena psyche jest ważna w obecnych, bardzo wymagających czasach oczekiwań i presji. Buduję tę siłę poprzez myślenie o sobie dobrze, dbanie o siebie, samo-przytulenie. Chciałabym, żebyśmy jako kobiety nie dusiły w sobie złości, dawały upust emocjom, robieniu tego co zgodne z nami. Beata Śliwińska, BARRAKUZ, autorka projektu muralu.

Kolorystyka i symbolika nowo powstałego muralu nie jest przypadkowa. Nawiązuje do akcji „Emocje w centrum”, która miała miejsce 31 maja pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie i została zrealizowana w ramach kampanii na rzecz zdrowia psychicznego kobiet #wKobiecejGłowie, której głównym partnerem jest firma Gedeon Richter Polska. W czasie trwania akcji kobiety wyzwalały swoje emocje w symboliczny, niekrzywdzący siebie oraz innych sposób – poprzez rzucenie balonem z kolorową farbą w białe płótno. Każdy kolor symbolizował inną emocję, dla przykładu: pomarańczowy był kolorem radości, intensywny róż kolorem miłości, a czerwony – złości. Każda kobieta sama decydowała o wyborze – w ten sposób mogła wyrazić to, co czuła. Skąd pomysł na akcje? Chodziło o zwrócenie uwagi na zdrowie psychiczne kobiet, a przede wszystkim na potrzebę wyrażania przez nie emocji, bo według badania zrealizowanego na zlecenie Instytutu LB Medical tylko 14% Polek mówi o swoich emocjach, co oznacza, że aż 86% kobiet woli ich nie ujawniać. Organizatorzy kampanii chcą pokazać Polkom, że mówienie o emocjach to klucz do zachowania zdrowia zarówno na poziomie psychicznym, jak i fizycznym. Natomiast muralem zachęcać oraz przypominać wszystkim kobietom, że każda z nich ma prawo mówić o swoich emocjach.

Gedeon Richter jest kobietą. Od 120 lat jesteśmy partnerem kobiet, wspieramy je, edukujemy, oraz odpowiadamy na ich najpilniejsze potrzeby. Dlatego, cieszymy się, że jako mecenas zdrowia kobiet mogliśmy zrealizować  ten kobiecy mural, który powstał z myślą o kobietach i o kobiecych emocjach. Radość, miłość, smutek, strach czy złość – bez względu na to, co kryje się #wKobiecejGłowie, wyrażajmy to, co czujemy! Jeżeli jesteśmy szczęśliwe– dzielmy się tym ze światem! Jeżeli jesteśmy smutne – nie bójmy się prosić o pomoc i mówić o tym, co nas boli. Jeśli czujemy, że powinnyśmy odwiedzić gabinet lekarza psychologa czy psychiatry – zróbmy to! Nie bójmy się emocji, nie wstydźmy się mówić o nich publicznie. To podstawowe  filary dbania o swoje zdrowie! Aneta Grzegorzewska, Dyrektor Pionu Korporacyjnego i Relacji Zewnętrznych, Gedeon Richter Polska.

Mural znajduje się w Warszawie, w okolicach Ronda ONZ, przy ul. Jaworzyńskiej 7/9. Można go podziwiać do końca czerwca 2021 r.
Przyjdź i zobacz kobiece emocje w centrum! Ty też wyrażaj to, co czujesz z #wKobiecejGłowie!

Fot. Michał Dziurkowski

Wpływ hormonów na zdrowie kobiet. Rozmowa Sandry Hajduk z prof. Violettą Skrzypulec-Plintą

25 milionów kobiet na całym świecie co roku przechodzi menopauzę. Nie każda z nich ma świadomość, z iloma wyzwaniami wiąże się ten czas: Syndrom „opuszczonego gniazda”, do tego kryzys wieku średniego u mężczyzn oraz objawy depresji już w okresie perimenopauzalnym. O tym, jak hormony sterują życiem kobiet oraz jak próbować z tym skutecznie walczyć Sandra Hajduk rozmawiała z profesor Violettą Skrzypulec-Plintą.

Sandra Hajduk: Pani Profesor, nagminnie słyszymy, że jeśli kobieta ma "zły nastrój", to prawdopodobnie ma "te dni". Czy to krzywdzący stereotyp, czy faktycznie istnieje korelacja między etapami cyklu miesięcznego a zachowaniem kobiety?

Prof. Violetta Skrzypulec-Plinta:  Oczywiście, że istnieje! Rządzą nami hormony. Co więcej - całe nasze życie uzależnione jest od tego, w jakiej fazie cyklu miesięcznego jesteśmy. Kiedy wchodzimy w okres menopauzy i nie mamy już estrogenów - nadal rządzą nami hormony. Rządzi nami nasz komputer pokładowy - jajniki.
Istnieje coś takiego jak Dysforyczny Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego i warto tu dodać, że zmieniła się nomenklatura. To już nie PMS, czyli Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego, a - zgodnie z nową klasyfikacją - Dysforyczny Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego. Dla pacjentki jednak nie nazewnictwo, a to, jak ona się czuje, ma znaczenie. Prawda jest taka, że do 35 procent kobiet, odczuwa silne objawy tego stanu tuż przed miesiączką, czyli wtedy, kiedy istotną rolę zaczyna odgrywać progesteron. Jeżeli temu napięciu towarzyszy jakaś inna choroba, jak na przykład endometrioza, to objawy te mogą być nawet sześciokrotnie silniejsze.

Czytałam kiedyś badania, w których wykazano, że kobiety w czasie przedmiesiączkowym częściej dokonują czynów przestępczych. Warto tu zaznaczyć, że dyskomfort związany z tymi dolegliwościami może przekładać się na samopoczucie, a w konsekwencji zdrowie psychiczne kobiet.

S.H.: Czy możemy w jakiś sposób zaradzić tym mechanizmom? Czy np. uprawianie sportu, spędzanie czasu na świeżym powietrzu - to są metody walki z szalejącymi hormonami?

V.S.P.: Tak - pamiętajmy przede wszystkim o roli zrównoważonej diety. Samo słowo "dieta" jest może tutaj dosyć niefortunne, chodzi bardziej o sposób odżywiania się, jaki praktykujemy na co dzień. Jedzmy w odpowiednich proporcjach. Są badania, które dowodzą, że kobiety stosujące restrykcyjne, ortoreksyjne podejście do diety gorzej znoszą przedmiesiączkowe napięcie. Sięgajmy po aktywność fizyczną - również jednak zrównoważoną. Bardzo dobre efekty daje sport typu joga. Istnieje zjawisko "jogi hormonalnej" i te elementy jogi przynoszą pożądane efekty. Warto też wspomnieć o dość szeroko stosowanych, jako leki kolejnego rzutu, preparaty pochodzenia roślinnego. Dają fantastyczne efekty i mają badania kliniczne. Ich efekty porównywalne są z antykoncepcją hormonalną, którą również się stosuje w celu wyłączenia cyklu. Antykoncepcja, poprzez blokowanie osi: przysadka - jajniki wyłącza cykliczność, w związku z czym w pewnym stopniu łagodzi objawy wypadowe, ale trzeba pamiętać, że to nie jest lek.

S.H.: Pójdźmy zatem dalej: Jaki jest wpływ hormonów na ciążę, połóg, menopauzę?

V.S.P.: Nie zapominajmy o tym, że to hormony decydują o tym, iż jesteśmy kobietami. Zaczynając od tzw. "programowania płodowego", czyli tego, co dostajemy od mamy w życiu płodowym, po okres dojrzewania, gdy zaczyna się gra hormonalna decydująca o tym, jak szybko będziemy dojrzewać. Hormony decydują też o samym zajściu w ciążę. Pamiętajmy, że kobieta, w większości przypadków, największą ochotę na życie seksualne ma w okresie owulacyjnym, wtedy kiedy jest dobry śluz, nawilżenie. Z drugiej strony jesteśmy mądre i wiemy, że chcemy naszą ciążę planować, w związku z tym musimy pamiętać, że antykoncepcja jest fantatsycznym rozwiązaniem i daje poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli już mówimy o ciąży, to jej okres jest ogromnym przełomem hormonalnym. Są przecież momentami w trakcie jej trwania, gdy jesteśmy poddawane podwójnemu wydzielaniu hormonów. Pojawia się prolaktyna, odgrywająca istotną rolę także w połogu.

Z kolei w czasie menopauzalnym to hormony decydują, kiedy wchodzimy w ten etap. Powoli przestajemy być płodne, pojawiają się zjawiska takie jak Syndrom Pustego Gniazda. Na szczęście istnieje hormonalna terapia menopauzalna, która uzupełnia niedobory hormonów. Należy jednak sprawdzić wcześniej, czy nie ma przeciwwskazań do podjęcia takiej terapii.

S.H.: Pani Profesor, to teraz hormony a zdrowie psychiczne: Czy ich wpływ na zdrowie psychiczne może mieć poważne konsekwencje?

V.S.P.: Niedobór estrogenów powoduje depresję. Często jest tak, że psychiatra wysyła pacjentkę do ginekologa, by ta sprawdziła poziom hormonów, po czym zaczynamy prawdziwą walkę. Walkę o to, żeby dobrze i godnie żyć. Niestety, to też trzeba nadmienić, nie żyjemy w społeczeństwie, gdzie kobieta, matka, jest najważniejsza. Żyjemy w systemie, w którym młodość i męskość potrafią "zabić" kobietę w menopauzie.

W 43. roku życia zaczyna się perimenopauza, wie Pani, jak trudno jest powiedzieć kobiecie w gabinecie, że wchodzi w ten etap? Ona jest gotowa wyjść i trzasnąć drzwiami. A my musimy się nauczyć przygotowywać do tego okresu. I tu znowu rolę pełni aktywność fizyczna i dbanie o siebie. To trudny okres psychicznie, wynikający między innymi z błędnie zakorzenionego poglądu, że kobieta, która nie ma miesiączki, jest niepotrzebna. Wie Pani, że ten pogląd się XVI wieku, bo kobiety zwyczajnie nie dożywały wtedy menopauzy? To niestety bardzo dobrze funkcjonuje, a to wierutna nieprawda. Czas po menopauzie to najfajniejszy okres w życiu, ponieważ nie ma miesiączki, antykoncepcji, dzieci sobie już poszły, to ten moment, o którym statystyczna Polka zapomina. Trzeba wtedy jeszcze bardziej zadbać o siebie! I mam tu na myśli nie tylko regularne badania, ale właśnie aktywność fizyczną. W menopauzie warto zaoferować sobie coś więcej, a to "więcej", to ja, moja głowa, mój spokój, mój seks. Przecież to jeden z ważniejszych elementów!

S.H.: Nie możemy pominąć tematu seksu w naszej rozmowie. Kolorowe magazyny, portale internetowe, programy telewizyjne, filmy - one wszystkie kreują obraz seksu jako krainy wiecznej szczęśliwości. Tymczasem kobiety nierzadko zmagaja się np. z niezależnym od siebie niskim libido czy wręcz aseksualnością. Porozmawiajmy o tym.

V.S.P.: W moim gabinecie regularnie się spotykam z takimi właśnie problemami. To zaczyna się już w najmłodszych latach, przy pierwszym kontakcie seksualnym. Życie seksualne nie jest filmem pornograficznym i tego trzeba nauczyć młodzież. Do życia seksualnego trzeba dorosnąć, zrozumieć je. Trzeba wiedzieć, że namiętność wygasa. Niestety prowadzona w polskich szkołach edukacja seksualna jest dramatem. Tych strat, z którymi mamy do czynienia teraz a związanych z niewłaściwą edukacją seksualną, nie odrobimy bardzo długo. Wszyscy wiemy, jak dziś świadomość na temat seksualności funkcjonuje wśród młodzieży. Gdzie jest tutaj miejsce na spacery po parku między spadającymi kasztanami, pierwszy dotyk rąk, niewinny pocałunek? To wszystko zawiera się w seksualności człowieka i jest naturalnym etapem jej rozwoju. Dla młodych coś, co nie jest penetracją, nie jest przez nich utożsamiane z seksem. Pamiętajmy, że to, czego nauczymy się w dzieciństwie, również w sferze seksu, będzie implikowało na nasze życie dorosłe. Pandemia zwiększyła zagrożenie w tym temacie, a rodzice kompletnie nie wiedzą, jak rozmawiać o seksie z dziećmi. Sytuacje, w których świadome matki przyprowadzają swoje 17-letnie córki do gabinetu, by porozmawiały z lekarzem o swoim życiu seksualnym zdarza się raz w tygodniu. To stanowczo za rzadko.

Należy też pamiętać, że istnieją modyfikatory życia seksualnego. Sytuacje, które powodują, że życie seksualne jest ograniczone. Można już przeczytać wyniki najnowszych badań profesora Izdebskiego, z których wynika jasno, że seks w pandemii wcale nie "wychodził". Pandemia jest tak naprawdę negatywnym modyfikatorem. Menopauza też może być tym negatywnym modyfikatorem. Musimy nauczyć kobiety, że seks jest w głowie. Jesli na przykład przechodzimy przez proces żałoby po stracie kogoś bliskiego, co dzisiaj niestety dotyczy wielu z nas, to jak możemy myśleć o radosnym seksie? Dlatego właśnie brak edukacji powoduje późniejsze rozczarowania.

S.H.: Jak, Pani zdaniem, Polki i Polacy podchodzą do wizyty u seksuologa dzisiaj? Jak wybrać tego najlepszego? O jakich problemach możemy z nim porozmawiać?

V.S.P.: O każdych. Od zaburzeń orgazmu po zaburzenia erekcji. Seksuologów jest coraz więcej, ale niestety wciąż zbyt mało. Kolejki do seksuologów są olbrzymie. Pamiętajmy też, że są w ramach seksuologii różne specjalizacje, które zajmują się różnymi sferami - na przykład sytuacją, w której nie możemy zajść w ciążę zajmie się psychoseksuolog. Ginekolog ze specjalizacją z seksuologii zajmie się bólem podczas stosunku. Niestety, i to znowu wina braku edukacji, u wielu osób seksuolog wywołuje rumieniec na twarzy. Seksuolog jest jak każdy inny lekarz: weźmy za przykład pacjenta po zawale serca, który chce rozpocząć życie seksualne na nowo. Co może mu zaoferować niedoszkolony personel, który chowa głowę w piasek? Tymczasem nie każdy wie, że istnieje taka dziedzina jak kardioseksuologia.

S.H.: O!

V.S.P.: Tak! Istnieje na przykład diabetoseksuologia, onkoseksuologia, ale jak pani widzi, mało się o nich mówi. Ja na przykład zajmuję się problemami seksualnymi kobiet w okresie menopauzy, bo to jest ten moment, który lubię najbardziej. Lubię pomagać kobietom w tym czasie. Nauczmy się, że 50 plus to jest naprawdę fajny czas, również seksualnie. Nauczmy się też, że nie trzeba kochać się codziennie, by być szczęśliwym. Po co coś zmieniać, jeśli parze wystarczy seks raz na pół roku?

S.H.: To jeszcze na koniec wróćmy do tych przyjemnych hormonów, czyli endorfin - co wzmaga ich wydzielanie?

V.S.P.: Przede wszystkim wstajemy rano i się uśmiechamy. Już w tym momencie wydzielają się endorfiny. Ważne jest też by... mieć marzenia. Potrzebujemy modyfikatorów. Myślmy o kontakcie seksualnym – czasem warto kupić sobie elegancką bieliznę, dobry kosmetyk. Nie wstydźmy się swojej kobiecości, chęci zakupienia w sex - shopie najnowszego wibratora. Zdecydowana większość Europejek posiada w domu stymulator, a Polka nadal nie potrafi głośno wypowiedzieć tego słowa. Kobiety w Polsce wstydzą się nawet zaaplikować sobie antykoncepcję dopochwową! Trzeba pamiętać, że życie to nie tylko zjadanie chleba i zarabianie pieniędzy. To też endorfiny i oksytocyna [śmiech].

S.H.: Pani Profesor, bardzo dziękuję za to inspirujące i energetyczne spotkanie!

V.S.P.: Ja również!